Firma Matsushita zaszokowała Japonię w 2008 r. decyzją o zmianie swojej nazwy z nazwiska założyciela na swoją światową markę Panasonic. Przy okazji zlikwidowała również markę National - zupełnie nieznaną w Polsce, ale popularną w Japonii i Azji.
W 2009 r. już jako Panasonic uratowała od bankructwa firmę Sanyo przejmując jej udziały, po czym w zeszłym tygodniu zdecydowała o całkowitej likwidacji tej marki.
Z pejzażu Japonii znikną więc salony elektroniczne z czerwonym logo Sanyo, które zostanie zastąpione białym napisem Panasonic na niebieskim tle.
Ciekawostką - wcale nieukrywaną, ale też powszechnie raczej nieznaną - jest to, że firmę Sanyo założył zięć pana Matsushity, który wcześniej u niego pracował (to tak a propos znanej japońskiej samurajskiej i rodzinnej lojalności). Obie firmy miały swoje siedziby w Osace i konkurowały ze sobą na wielu rynkach przez kilkadziesiąt lat.
Z kolei ciekawostką zupełnie nieznaną poza Japonią, jest to, że dawna nazwa firmy Matsushita była w języku japońskim często przekręcana do "Mane shita", co można przetłumaczyć jako "skopiowaliśmy". Mimo swojej wielkości, nawet we własnym kraju firma nie jest uważana za specjalnie innowacyjną. Marki Panasonic póki co nie da się przekręcić.
bo oko może być szeroko otwarte, czujne, przymknięte, zdumione, sokole, przymrużone...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informatyka-technologie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informatyka-technologie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 31 sierpnia 2010
sobota, 28 sierpnia 2010
wtorek, 23 marca 2010
Bo liczydła dobre są
Z czym kojarzy się Japonia? Z nowoczesnością! Kiedy więc Oko kupowało zieloną herbatę w małym sklepiku w Tokio, zoczywszy starszego pana obliczającego wysokość rachunku na liczydłach, było wzruszone kontaktem z wielowieczną tradycją.
Wzruszenie to ustąpiło następnego dnia, gdy Oko podzieliło się historią ze swoimi japońskimi znajomymi. Ich reakcją na tą fascynującą opowieść, było wyczekiwanie. Nastąpił moment konsternacji z obu stron...
Oko zostało wreszcie pouczone, że umiejętność kalkulacji na liczydłach jest obowiązkowa we wszystkich japońskich szkołach.
...a rzecz działa się w 2009 roku.
Co więcej, w Japonii każdy kandydat do pracy w organizacjach publicznych, musi mieć odpowiedni certyfikat poziomu wprawy liczenia na liczydłach. Poziomów jest sześć, przy czym szósty jest najbardziej zaawansowany. W przypadku ww. kandydatów, wymagany jest poziom co najmniej trzeci.
Szkoły wydają się mieć jednak problem z uzasadnieniem tych metod nauczania, o czym może świadczyć załączona tablica przed jedną ze szkół podstawowych w Tokio.
Jakkolwiek wszystkie plakaty traktują o ”sorobanie”, czyli japońskim rodzaju liczydeł, to szczególną uwagę przykuwa ten w lewym dolnym rogu.
Oko nie poczuwa się do interpretacji, ale nie mogło oczom uwierzyć.
Wzruszenie to ustąpiło następnego dnia, gdy Oko podzieliło się historią ze swoimi japońskimi znajomymi. Ich reakcją na tą fascynującą opowieść, było wyczekiwanie. Nastąpił moment konsternacji z obu stron...
Oko zostało wreszcie pouczone, że umiejętność kalkulacji na liczydłach jest obowiązkowa we wszystkich japońskich szkołach.
...a rzecz działa się w 2009 roku.
Co więcej, w Japonii każdy kandydat do pracy w organizacjach publicznych, musi mieć odpowiedni certyfikat poziomu wprawy liczenia na liczydłach. Poziomów jest sześć, przy czym szósty jest najbardziej zaawansowany. W przypadku ww. kandydatów, wymagany jest poziom co najmniej trzeci.
Szkoły wydają się mieć jednak problem z uzasadnieniem tych metod nauczania, o czym może świadczyć załączona tablica przed jedną ze szkół podstawowych w Tokio.
Jakkolwiek wszystkie plakaty traktują o ”sorobanie”, czyli japońskim rodzaju liczydeł, to szczególną uwagę przykuwa ten w lewym dolnym rogu.
Oko nie poczuwa się do interpretacji, ale nie mogło oczom uwierzyć.
piątek, 26 lutego 2010
Polska informatyka w Japonii
Trochę mówi się (np. w raporcie “Szanse dla polskich przedsiębiorstw na rynku japońskim“) o tym, że jednym z towarów eksportowych Polski do Japonii powinna być informatyka.
Wbrew pozorom stwierdzenie takie nie musi oznaczać "wożenia drewna do lasu". O ile Japonia jest bardzo zaawansowana w rozwiązaniach mechanicznych i elektronicznych, a co za tym idzie również w oprogramowaniu embedded, o tyle w rozwiązaniach czysto informatycznych, Japonia nie tylko nie wyprzedza Polski, ale często jest jeszcze w tyle ze względu na dużą liczbę starych systemów. Na światowym rynku oprogramowania poza TrendMicro nie ma chyba znaczącej japońskiej firmy (choć z drugiej strony, czy polskie są?).
Nikkei Systems, to wydawany przez największe japońskie wydawnictwo specjalizujące się w ekonomii, miesięcznik dla menedżerów IT.
Styczniowy numer Nikkei Systems poświęcony był zarządzaniu projektami, a w szczególności kwestiom podziału zadań, WBS (Work Breakdown System).
Cover story przynosi dość ciekawą oprawę graficzną. Można powiedzieć pierwsze koty za płoty, ale czy dokładnie o to chodzi?
Wbrew pozorom stwierdzenie takie nie musi oznaczać "wożenia drewna do lasu". O ile Japonia jest bardzo zaawansowana w rozwiązaniach mechanicznych i elektronicznych, a co za tym idzie również w oprogramowaniu embedded, o tyle w rozwiązaniach czysto informatycznych, Japonia nie tylko nie wyprzedza Polski, ale często jest jeszcze w tyle ze względu na dużą liczbę starych systemów. Na światowym rynku oprogramowania poza TrendMicro nie ma chyba znaczącej japońskiej firmy (choć z drugiej strony, czy polskie są?).
Nikkei Systems, to wydawany przez największe japońskie wydawnictwo specjalizujące się w ekonomii, miesięcznik dla menedżerów IT.Styczniowy numer Nikkei Systems poświęcony był zarządzaniu projektami, a w szczególności kwestiom podziału zadań, WBS (Work Breakdown System).
Cover story przynosi dość ciekawą oprawę graficzną. Można powiedzieć pierwsze koty za płoty, ale czy dokładnie o to chodzi?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




